Zgłoszenie o kunie, która odwiedziła jedną z kamienic przy ul. Kwiatka, wczoraj o godz. 16.40 wpłynęło do dyżurnego straży miejskiej.
Mieszkańcy twierdzą, ze kuna od kilku dni odwiedzała, ich podwórko. Nie wiadomo, jak znalazła się w rejonie kamienicy. Może przyjechała pod maską jakiegoś auta. Kuny lubią się tam chować. A może zgubiła się i przybłąkała sama, bo dopiero uczy się samodzielnego życia. Kuny szybko się usamodzielniają.
Kuna nie miała żadnych widocznych obrażeń. Była przestraszona sytuacją, w której się znalazła. Po konsultacjach z pracownikami miejskiego ogrodu zoologicznego, strażnicy miejscy przewieźli zdrowe, ale trochę wystraszone zwierzę, na obrzeża Płocka i tam wypuścili do środowiska naturalnego.
Pamiętać należy, iż w przypadku kun, czy lisów biegających po mieście, coraz częściej widywanych na ulicach, lepiej nie dotykać zwierzaków, nie karmić ich, nie wabić, a właśnie wezwać pomoc. Niestety zwierzęta, choć wyglądają na przesympatyczne i mogą nawet lgnąć do ludzi są nieprzewidywalne, mogą w stresie zaatakować.



